Skrzywdzony przez okrutny los antenat rodziny Hoppe

ostatnia zmiana: 07.08.2018
 

Na cmentarzu w Lesznie, zlokalizowanym w otulinie Kampinoskiego Parku Narodowego, stoi, w sektorze A-8, prawie 140-letni staruszek wykonany z piaskowca, pionowy fragment pomnika z tekstem w języku niemieckim, widocznym na załączonej ilustracji. Jest to miejsce gdzie spoczywa zmarła żona, razem z 5. córkami. Pomnik ten ufundował, w wieku XIX mąż i ojciec córek.

            Pisząc o dziejach Leszna i działającej tu przez ponad 150 lat Cukrowni Michałów, tegoż bezcennego zabytku nie można było pominąć. Chodziło mi nie tylko o historię istniejącej do początków XXI wieku cukrowni, ale również o to nazwisko młodego małżeństwa, które jako zaproszeni migranci przybyli prawdopodobnie z pogranicza niemiecko-francuskiego, gdzie najpierw rozwinęło się, w pełnej skali technicznej, cukrownictwo. Polscy właściciele budujący po 1840 roku cukrownie zapraszali właśnie z tego rejonu młodych fachowców- praktyków, którzy uczyli naszych adeptów nowego wówczas zawodu. Cukrownik Hoppe został zaproszony przez właściciela cukrowni Michałów Jana Bersona po zakupieniu, od braci Piotrowskich, tej fabryki w 1865 roku. Przyjazd migrantów mógł mieć miejsce w latach 1866/67. Żona fachowca miała wówczas około 26-27 lat, Sądzić należy, że mąż był niewiele starszy. Pierwsze dziecko, mające zaledwie rok, zmarło w 1870 roku, zaś ostatnie, piąte, w 1877, czyli po około 10. latach od osiedlenia się w Lesznie. Żona i matka odeszła ku wieczności w 1878 roku, w wieku 38 lat. Można sobie jedynie głębią empatii wyobrazić jak Społeczność, związana z Cukrownią, przeżywała wspólnie z ojcem i mężem to niebywałe wprost okrucieństwo losu. O tym, że los ludzki jest okrutny napisałem, relacjonując opis szkoły działającej w Lesznie, kształcącej młodzież niepełnosprawną, a mianowicie:

 

Los ludzki okrutny,

bo działa zdradziecko,

nie liczy się z wiekiem,

krzywdząc nawet dziecko.”

Tak, pamiętać należy, że taka właśnie jest ta nasza codzienna egzystencja, którą opisujemy słowami języka nie zawsze odpowiadającymi rzeczywistości jaką doznać musi człowiek, dotknięty bezpośrednio traumatyczną dolegliwością połączoną z bólem utraty młodzieńczej miłości oraz ukochanych owoców tego jedynego danego nam przeżycia. Rana zadana sercu nie goi się ani łatwo, ani szybko, zaś tworząca się blizna rośnie wraz z upływem czasu, emanując w chwilach zadumy falą żalu i goryczy,  

Kochać kogoś i go stracić,

to jak kupić szczęście

i łzami zapłacić.

            Nie wiemy kiedy wdowiec w wieku lat 40 opuścił Leszno i dokąd powędrował. Dane osobowe rejestrowane przez personel parafii zostały spalone przez hitlerowców 17 września 1939 roku, po bitwie stoczonej z oddziałami armii polskiej. Podczas wieloletniego pobytu w Lesznie rodzina ta nawiązała niewątpliwie wiele kontaktów z przyjaciółmi z poza cukrowni i osady. Stwierdzić można jedynie, że p. Hoppe pozostał w Polsce. Pozostało bowiem to nazwisko, aczkolwiek pomnik w Lesznie nie był, po śmierci męża i ojca córek, przedmiotem opieki ze strony kolejnych następców. Przeglądając w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku spis abonentów stacjonarnych telefonów w Warszawie znalazłem w tej publikacji ponad 20 osób o tym nazwisku. Osobiście znam panią Teresę Hoppe, która była przez wiele lat szefową Sekretariatu w Stowarzyszeniu Techników Cukrowników, reprezentując wzorowo to stanowisko służbowe. Do tego Stowarzyszenia należę od 66. lat. Kierując się osobistym doświadczeniem życiowym można jedynie domniemywać co mógł uczynić migrant, tak dotkliwie skrzywdzony przez los, i oddalony odległością od własnej rodziny. Nie ulega wątpliwości, że długo przeżywał ten bolesny cios, o czym świadczy sentencja wykuta słowami w piaskowcu: „Miłość nie przeminęła w 1878 roku”. Sentencja ta oznacza, iż żywe ognisko miłości nie opuściło swojej siedziby, lecz wymaga długotrwałej rekonwalescencji i troskliwej opieki przyjaznych dłoni oraz czułości młodzieńczego żywiołu życia. W wieku lat 40. można dokonać ponownego startu i przeżyć szczęśliwie oraz pożytecznie dany każdemu przez Opatrzność własny czas, co dla człowieka wierzącego jest osiągalne. Dojrzały wiekowo człowiek wie, że piękna i radości życia nie można przeżyć w samotności. Specjalista cukrownik zapewne nie poddał się rozpaczy, lecz wraz z upływem czasu zatęsknił za własną rodziną i gniazdo dla niej zbudował. Pozostawił po swojej obecności wdzięczną pamięć społeczności, w której żył oraz trwały ślad w postaci cennego dokumentu jakim jest niepowtarzalny, w swojej rzeźbie pomnik z piaskowca, chwytający tekstem napisów każdego ojca czy też matkę za serce, odczuwające dotkliwą krzywdę jakiej doznaje istota ludzka osierocona i osamotniona, w nie swojej ojczyźnie.

 

Z rozpalonego w przeszłości

przez Pradziadów rodzinnego ogniska

chwytaj gorący i ulotny płomień

MIŁOŚCI i  szanuj popioły....

albowiem: „jaka MIŁOŚĆ , taki Człowiek” 

                                 św. Augustyn

            Dlatego obiekt ten historycznie i z powodu lokalnych dziejów miejscowości, w której jest ufundowany powinien być przedmiotem objętym szczególną troską. W Lesznie działa od 2000 roku fundacja parafialna pod nazwą 'Memento mori”. Kilkunasto osobowy Zespół, kierowany przez p. Barbarę Pilińską dokonał już uporządkowania dojazdów i budowy utwardzonych betonowymi kostkami alejek, na całym cmentarzu. Zbudowane są także murowane pojemniki na zużyte wieńce i znicze oraz różne opakowania. Fundacja dysponuje kioskiem na cmentarzu, w którym zakupić można wieńce, kwiaty, znicze oraz wkłady ze świecą wewnątrz. Dzięki drobnym zyskom ze sprzedaży tychże przedmiotów Fundacja finansuje porządkowanie i upiększanie cmentarza, z przewodnią myślą utworzenia w przyszłości „Ogrodu wdzięczności dla spoczywających drogich nam antenatów”.

            Aktualnie przystąpiono do renowacji wybranych, starych wiekowo, pomników stanowiących cenne obiekty historyczne, które ulegają niszczeniu albowiem nie ma już bliskich pokoleniowo rodzin, opiekujących się tymi nagrobkami. Takim obiektem jest również pomnik rodziny Hoppe. Ponieważ koszt renowacji jest stosunkowo wysoki bowiem zachowała się wyłącznie część stojąca pionowo z napisami i krzyżem, natomiast pozioma część mogiły uległa zniszczeniu przez rosnące w pobliżu wysokie drzewo, dlatego postanowiono ażeby zwrócić się do żyjących rodzin o nazwisku Hoppe, którzy nie zostali poinformowani przez swoich dziadków i rodziców o zapomnianym antenacie zaproszonym do Leszna, o finansowe wsparcie, tej otoczonej nimbem ludzkiej, serdecznej życzliwości, umożliwiającej zachowanie w pełnej krasie tak wartościowego świadka dziejów zarówno rodziny, jak również społeczności Leszna, która powinna w tym dziele aktywnie uczestniczyć.

            Pisząc dzieje Cukrowni „Michałów” w Lesznie uwzględniłem także informację, dotyczącą tego obiektu na cmentarzu, który został syntetycznie opisany i zilustrowany zdjęciem. Opracowanie w postaci książki zostało przez Urząd Gminy opublikowane. Moje zainteresowanie na tym się nie kończy albowiem jestem już seniorem i człowiekiem, któremu los zgotował również dotkliwe przeżycia. Straciłem w podobnych okolicznościach dwoje dzieci, syna i córkę, a w wieku lat 60 ukochaną żonę. Poznałem więc ból rozstania, smutek, żal, i tęsknotę. Odczuwam przeto wewnętrzną potrzebę okazania ludzkiej solidarności, ażeby nadal dociekać do dokumentów, umożliwiających kontynuację dziejów rodziny Hoppe oraz wspomagać renowację pomnika, na co własny „grosz” przeznaczę. I tu należy powrócić do stwierdzenia św. Augustyna, doktora Kościoła, który w czterech słowach, niezwykle precyzyjnie i celnie scharakteryzował każdego z nas jako istotę obdarzoną, w różnym stopniu Miłością. Aktualnie, od papieża począwszy aż do zwykłego prezbitera oraz osób konsekrowanych, wszyscy zaakceptowali tę pewność, że „Bóg jest Miłością!”.

            Zróżnicowanie niewątpliwie ma miejsce i niektóre istoty ludzkie tej boskiej MIŁOŚCI goszczą w swoich sercach okruszek, wielkości ziarenka soczewicy, zaś wielu gości tyle: „Jak ten chleb co złączył złote ziarna”. Właśnie ten podstawowy element człowieczeństwa pokazał nam etyczną wartość każdego z nas tak, jak pokazuje oczom naszą twarz lustro. 

Jaka MIŁOŚĆ , taki Człowiek!”

Człowiek to piękna osoba, która potrafiła wyrzeźbić w istocie ludzkiej mądry intelekt i bogate oraz szlachetne atrybuty moralne, stając się arystokratą intelektu i ducha, o bogatym życiu wewnętrznym, poświęconym czynieniu na tym świecie DOBRA.

            Trudno a priori orzec jaki będzie odzew rodziny Hoppe, dlatego mogę jedynie sformułować domniemanie warunkowe z użyciem słowa „Jeśli”. Otóż jeśli w tej rodzinie istnieje serdeczna, rodzinna więź i żyje chociażby jedna osoba, doceniająca wiedzę , dotyczącą własnych dziejów umożliwiających napisanie „Genealogicznego drzewa”, to mamy tę kwestię, w interwale czasowym trwającym nawet kilka lat, na pewno szczegółowo rozsupłaną z węzła. Węzeł ten nie jest węzłem gordyjskim, wymagającym szczególnych zabiegów, ale jest intrygującym zadaniem dla człowieka ciekawego, oddanego życiu rodzinnemu, wyznającemu zasadę nakreśloną przez poetę: „można w życiu wiele mieć, tylko najpierw trzeba chcieć!”.

            Przy aktualnym stanie w dziedzinie informacji i pozyskiwania danych, zgromadzenie niezbędnych dokumentów, nawet z zagranicy, jest możliwe.

            Jako autor niniejszego wpisu żywię przeto niepłonną nadzieję, że podjęty trud zostanie wspólnie i pomyślnie zrealizowany. Pięknym owocem tego trudu będzie zrewaloryzowany pomnik cukrownika Hoppe oraz odzyskane z popiołów i ulotnej pamięci dzieje tej zasłużonej dla naszego kraju rodziny.

                                                                       Edmund Waleriańczyk

                                                                       Leszno, 24 czerwiec 2018

 

Ofiarowane na renowację pomnika środki prosimy przesyłać na konto Fundacji „Memento mori”.

Bank PKO S.A. nr 43 1240 2164 1111 0000 3567 0267

Tel. kontaktowy: 603 132 443

 


 

 

Aneks

 

do relacji o krótkiej historii rodziny Hoppe,  opublikowanej na stronie internetowej Gminy Leszno.

            Papierową kopię tej relacji wysłałem e-mailem do Przyjaciela Bogdana Mardofela, byłego redaktora „Gazety Cukrowniczej”, zamieszkałego w pobliżu Werbkowic (gm. Hrubieszów). Po upływie kilku dni otrzymałem także e-mailem od Przyjaciela, interesującą informację, którą przekazuję do publikacji, albowiem jest to bardzo interesujące uzupełnienie historii tej rodziny.

            Otóż Krystyan Andrzej Hoppe urodził się prawdopodobnie w 1836 roku i był starszy od żony Julii o 4 lata. Małżonkowie wzięli ślub przed 1865 rokiem, byli chrześcijanami wyznania ewangelicko-augsburskiego.

            Jako migranci zamieszkali najpierw w Oryszewie (parafia Szymanów) gdzie zbudowano cukrownię. Pierwsze dziecko -syn, Witold Emil Hoppe, urodził się w 1865 roku w Oryszewie, a następna córka Alma urodziła się w 1869 r. już w Lesznie. W cukrowni „Michałów” p. Hoppe pełnił obowiązki najpierw zastępcy dyrektora, a następnie oficjalisty – urzędnika, uczącego także nowego zawodu. Wysokość miesięcznego zarobku w rublach wskazuje na stosunkowo wysokie uposażenie. W t. 2 publikacji książkowej pt. „Jest takie miejsce na ziemi”, str. 106 jest zamieszczona kopia listy płac pracowników, z której danych wynika, że p. Hoppe był zaliczony do czołówki, zajmując czwarte miejsce z miesięczną pensją wynoszącą 61,67 rubli.

            Z otrzymanych danych znajdujących się w internecie wynika, że w rodzinie Hoppe urodziło się, w latach 1865-1877 ośmioro dzieci. Po odejściu w październiku 1878 roku matki Julii ku wieczności, w domu wraz z ojcem pozostali: syn Witold Emil lat 13, córka Ewelina Katarzyna lat 7 i córka Konstancja Józefina 1 rok. To właśnie te żywe ziarenka poniosły niezawodnie dalej dar życia, powołujący kolejne pokolenia do szlachetnego wypełnienia ludzkiego losu. Niechaj ten obowiązek rozplątywania srebrnej nici genealogii rodzinnej, trwającej już ponad 150 lat, przejmą dziedzice tych, którzy tę sagę rodzinną na tej mazowieckiej ziemi rozpoczęli.

                                                                                                          Szczęść Boże!

                                                                                                          E. Waleriańczyk

                                                                                                    Leszno, 5 sierpnia 2018

 


 
 

Szybki kontakt

  • Al. Wojska Polskiego 21
  • 05-084 Leszno
  • tel. 22 725 80 05
  • fax. 22 725 85 52
  • email: urzad@gminaleszno.pl
  • rachunek: Bank Spółdzielczy w Sochaczewie
  • nr: 89 9283 0006 0025 8629 2000 0010