Rejs Asi i Alka prawie dookoła świata

ostatnia zmiana: 06.09.2011
 

Mieszkańcy naszej gminy, Asia Pajkowska i Alek Nebelski zakończyli kolejny rejs żeglarski dookoła świata. Kpt. Pajkowska, najlepsza obecnie polska żeglarka oceaniczna, ukończyła tym samym dwa i pół okrążenia wokół naszego globu w ciągu 6 lat. Żeglarze płynęli na małej łódce, S/Y Mantra ASIA (typu mantra 28, zaprojektowanej i wybudowanej w stoczni w Szczecinie), o długości zaledwie 8,5m - tej samej, na której kpt. Pajkowska w r. 2008/2009 samotnie i bez zawijania do portów opłynęła świat w najszybszym w historii polskiego żeglarstwa czasie: 198 dni. Dla Mantry ASIA, bardzo dzielnej łódki (r. bud.2005) jest to zamknięcie trzeciego już kółka dookoła świata (z czego dwa i pół razy pod kapitaństwem Asi Pajkowskiej).

Tym razem Asia płynęła ze swoim partnerem, kpt. Alkiem Nebelskim, zachodząc do wielu portów i rzucając kotwicę w wielu niebywale ciekawych miejscach na całym niemal świecie. Trwający rok i 4 miesiące rejs był rejsem prawie dookoła świata: prawie, bo żeglarze wystartowali z St. Petersburga na Florydzie, by po pokonaniu ok. 22 tysięcy mil morskich (czyli prawie tyle, ile wynosi wokółziemska pętla), zakończyć rejs we włoskim porcie Monfalcone, na północy Adriatyku, skąd S/Y mantra ASIA wyruszyła 6 lat temu w swoje wokółziemskie rejsy. Nasi żeglarze byli na każdym z zamieszkałych kontynentów: w obu Amerykach, Australii, Azji, Afryce, no i w Europie. Odwiedzili 22 kraje, zatrzymywali sie w ponad stu miejscach.

Żeglugę rozpoczęto 10 lutego 2010 r. Najgorszy w całym rejsie sztorm, a właściwie mini-trąbę powietrzną, z wiatrem osiągającym prędkość ponad 60 węzłów żeglarze napotkali zaraz po wyjściu z Florydy. Później jeszcze przez dwie doby żeglugi po wodach Zatoki Meksykańskiej utrzymywał się silny sztorm, który ustał dopiero, gdy żeglarze weszli na wysepki rajskiego wręcz archipelagu San Blas. Należący do Kolumbii, zamieszkały przez Indian Kuna archipelag jest jednym z ostatnich miejsc na naszym globie nie skażonych naszą europejską cywilizacją. Na większości wysepek Indianie Kuna, jeden z najmniejszych wzrostem ludów na świecie, żyją tak, jak ich przodkowie: żywią się tym co złowili w morzu lub wyhodowali na wyspie, a mieszkają w chatkach zbudowanych z liści palmowych.

Z archipelagu San Blas trasa wokółziemskiego rejsu prowadziła przez Kanał Panamski i dalej - na Pacyfik: Równik po raz pierwszy w tym rejsie Asia i Alek przekroczyli 1 kwietnia 2010r. koło Galapagos. Poprzez wyspy Pacyfiku francusckie Markizy, Tuamotu i Wyspy Towarzystwa, dalej Cook Islands - Tonga - Fidżi i Vanuatu, dotarli we wrześniu do Australii (Cairns).

Z Australii (z Darwin) pod koniec października jacht wyruszył do Indonezji, gdzie żeglował ponad miesiąc. Na wodach Indonezji generalnie brak jest wiatru, a pomiędzy wyspami występują bardzo silne prądy i wiry, często tak silne, ze na mały silnik Mantry ASIA nie był w stanie posuwać się do przodu!

Po raz drugi Równik żeglarze przekroczyli 4 grudnia, o 5 nad ranem, na długości 105*12 E, na wysokości Borneo. I, to niebywałe! - po raz pierwszy w tym rejsie od Florydy, byli poubierani w ciepłe kurtki i sztormiaki! Ciepłe kurtki na Równiku! A to dlatego, że zamiast normalnego tam o tej porze roku monsunu, przez 3 dni trwał sztorm i wiał zimny wiatr prosto w dziób, NW25 - 35 węzłów i do tego nieustające potężne ulewy.

Singapur zrobił na naszych żeglarzach ogromne pozytywne wrażenie: cywilizacja, czyste, nowoczesne miasto, szklane wieżowce na lądzie wyrwanym morzu, gdzie rozwija się gigantyczny port, jeden z największych na świecie - a, pomimo braku ziemi w tym małym państwie-wyspie, pozostawiono w mieście spore połacie dziewiczej dżungli.  Potem żegluga na wodach Malezji i Tajlandii. Malezja także robi doskonałe wrażenie, rozwinięty, bogaty kraj, czysto, i tanio, a bardzo piękna malezyjska wolnocłowa wyspa Langkawi to chyba najtańsze miejsce na świecie: diesel 1,80 PLN/litr, piwo 1,40PLN/puszka! W ogóle, warto zauważyć, że wszędzie na świecie wszystko jest tanie, DUŻO taniej niż w Europie i Polsce. A wracając do Azji Południowo-wschodniej: kuchnia tego rejonu jest bardzo smaczna, chociaż bardzo ostra, jedzenie w restauracyjkach bardzo tanie, kuchnia ta bardzo przypadła parze naszych kapitanów do gustu. W Tajlandii z kolei, zatokę Phang Nga Bay i jej liczne wysepki żeglarze uznali za najpiękniejsze miejsce, jakie widzieli w tym rejsie.

Niewątpliwie najbardziej dramatycznym etapem rejsu były natomiast 3 tygodnie żeglugi przez rejon, gdzie aktywni są somalijscy piraci, czyli z Malediwów 14 dni przez Morze Arabskie do Jemenu, i dalej przez Zat. Adeńską do wejścia na Morze Czerwone. Na  tym akwenie piraci porywają dla okupu nie tylko niewielkie jachty, ale nawet wielkie tankowce.  W tym samym czasie, gdy Mantra Asia płynęła przez ten akwen, i niedaleko od jachtu naszych żeglarzy, piraci porwali dwa jachty (załoga jednego z nich zginęła). Dla zwiększenia bezpieczeństwa, na Malediwach żeglarze utworzyli konwój ipłynęli w grupie  9  jachtów, co też było bardzo trudne i stresujące: jachty płynęły w odległości ok. 300 metrów od siebie, co, zwłaszcza w nocy, gdy żeglowano bez świateł, wymagało nieustającej uwagi, by nie dopuścić do kolizji.

Do największych pozytywnych przeżyć tego rejsu zaliczono pobyt na kraterze czynnegowulkanu Mt. Yasur na Vanuatu, oraz trzęsienie ziemi o sile 7,5 st. w skali Richtera, które nasi żeglarze przeżyli w supermarkecie w Port Vila (także na Vanuatu). Niebywałym przeżyciem było też  spotkanie w dżungli na Borneo z orangutanami: jakże mądre, dostojne spojrzenie mają ci nasi najbliżsi krewni w świecie zwierząt - a pewna urodziwa orangutanica uścisnęła nawet Asi dłoń! Uścisk jej ręki był niesłychanie łagodny, ciepły wręcz aksamitny…

Za najpiękniejsze miejsce na trasie żeglarze uznali tajlandzką zatokę Phang Nga (w rejonie Phuket) i jej setki wysepek, ale ogromnie podobała sie także Australia, i parki narodowe Kakadu i Lichfield w Terytorium Północnym. No i wyspy Pacyfiku, zwł. Polinezja Francuska: Fatu Hiva i inne!... Najbardziej z kolei egzotyczne miejsce, jakie odwiedzili w swoim rejsie to, zdaniem Asi i Alka, Port Suakin w Sudanie: totalne średniowiecze, na lokalnym bazarze poubierani w białe dżelabija mężczyźni z mieczami u pasa i … telefonami komórkowymi przy uchu! (W ogóle, telefony komórkowe  to najpowszechniejszy produkt naszej, zachodniej cywilizacji, występujący w każdym zakątku świata!). Sudańczycy to muzułmanie - ale nie Arabowie, ciemnoskórzy, ale nie Murzyni, piękni i o szlachetnym, godnym wyglądzie; byli zawsze niesłychanie mili i życzliwi, a także uczciwi. Z kolei, najokropniejsi ludzie i urzędnicy, najgorsi oszuści i naciągacze, najgorsza bezsensowna i kosztowna biurokracja, z jaką spotkali się  żeglarze - to sąsiedni Egipt: nie bez powodu to tam właśnie wymyślono papirus -  zapewne dla potrzeb nieprawdopodobnie rozrośniętej biurokracji; jednak poza tym ten kraj jest bardzo ciekawy (żeglarze odwiedzili piramidy, mumie i skarby Tutenhamona), ale też kraj to straszliwie zaśmiecony  (jak zresztą w większości miejsc na świecie; zdecydowanie najpotworniej zaśmiecona była Indonezja).

Przez Morze Czerwone Mantra ASIA płynęła półtora miesiąca: M. Czerwone, to niełatwa żegluga, dużo na silniku - od Sudanu bowiem wieje wiatr zawsze północny, czyli prosto w dziób, często zbyt silny na silnikowanie, duża fala, więc żegluje się czekając długo na kotwicowiskach na rafie aż wiatr ucichnie. Czyli, dużo czekania, ale też ciekawego nurkowania na rafie. I ciekawe kraje: miłe zaskoczenie to była Erytrea: mała Italia w Afryce, jedyny kraj od Malediwów, gdzie można było kupić piwo. Brak piwa w tym rejonie, to tez nieprzyjemna dolegliwość... w Egipcie piwo jest tylko tam, gdzie turyści.

Po przejściu przez Kanał Sueski jacht dotarł 14.04. do Hajfy w Izraelu, potem był Cypr i wyspy greckie, w tym Rodos i przeurocze Simi, by w końcu wejść na Adriatyk i  po odwiedzeniu szeregu włoskich portów, dotrzeć do wyznaczonego celu: najpierw Portoroż w Słowenii, a w końcu włoskie Monfalcone, skąd Mantra ASIA wyruszyla 6 lat temu w wielki świat.

Dla Mantry ASIA,  bardzo dzielnej łódki (jacht typu mantra28, r. bud. 2005, projekt i budowa stocznia Andrzeja Arminskiego w Szczecinie) było to zamknięcie trzeciego już kółka dookoła świata (z czego dwa i pół razy pod kapitaństwem Asi Pajkowskiej). Łódka spisywała sie rewelacyjnie, bez żadnych poważniejszych awarii; mimo swoich niewielkich wymiarów była bardzo szybka: dość powiedzieć, że najdłuższy przelot bez zachodzenia do portów, odcinek przez Pacyfik, z Galapagos do Fatu Hiva, Mantra ASIA przebyła w 3 tygodnie, czyli tyle, ile płyną ten odcinek jachty znacznie większe.

Było wspaniale - wspominają do dziś Asia i Alek! I dziękują wszystkim, którzy im pomogli, na morzu, w portach i na lądzie, wspierali duchowo, trzymali kciuki, by piraci nie napadli -  udało się!

 

zobacz zdjęcia z rejsu

 
 

Szybki kontakt

  • Al. Wojska Polskiego 21
  • 05-084 Leszno
  • tel. 22 725 80 05
  • fax. 22 725 85 52
  • email: urzad@gminaleszno.pl
  • rachunek: Bank Spółdzielczy w Sochaczewie
  • nr: 89 9283 0006 0025 8629 2000 0010